Hiszpania, Walencja
Do Walencji wybrałam się 31 października na tydzień. Uważam, że jesień do najlepsza pora roku na zwiedzanie południa Europy.
Lotnisko w Walencji jest doskonale skomunikowane z centrum miasta, przy samym lotnisku kursuje metro. Bilet można kupić w okienku lub w automacie. Na i z lotniska obowiązuję specjalny bilet, za który zapłaciłam 4,90 euro - później możemy go doładowywać. Dużo chodziłam na piechotę, ale korzystałam też z metra i jednorazowy bilet w pierwszej strefie kosztował 1,50 euro. Mieszkałam przy stacji metra Angel Guimera.
Oprócz standardowych atrakcji miasta warto pospacerować po Walencji bez konkretnego celu i "zgubić się" w klimatycznych uliczkach, poobserwować ludzi, jak żyją, jak się zachowują. Widziałam bardzo dużo kawiarni pełnych emerytów. Kawa za jedno lub dwa euro w dobrym towarzystwie umila czas na emeryturze. Pogoda, a dokładnie ilość słońca też ma na pewno duży wpływ na to jak żyje się w Walencji. Życie toczy się na zewnątrz, wspólnie, razem, większość osób wygląda na zadowolonych, są uśmiechnięci, przytulają się (co trochę zaburza moją strefę komfortu, myślę, że byłoby mi trudno się do tego przyzwyczaić) Wieczorami polecam wyskoczyć na Agua de Valencia, najlepsze są te ze świeżo wyciskanych pomarańczy.
Na plaże można dojechać metrem, między innymi numer 5 (wysiada się na stacji końcowej - Marítim - Serrería) dalej polecam przejść się spacerem ok. 15 minut lub podjechać tramwajem. Byłam tam dwa razy z czego raz 1 listopada, który w Hiszpanii również jest dniem wolnym od plaży, pogoda dopisała, było prawie 30 stopni i mnóstwo ludzi. Drugi raz w zwykły roboczy dzień roboczy, ludzi nie dużo, przypuszczam, że znaczna część to turyści.
Jest to kompleks obiektów kulturalno-rozrywkowych, który został otwarty w 1998 roku. Nawet w tygodniu było dużo ludzi, turystów i wycieczek szkolnych. Miejsce fajne, uważam, że warto je zobaczyć. Do oceanarium nie weszłam, a podobno warto, więc może następnym razem.





























Komentarze
Prześlij komentarz