Islandia bez samochodu

 Na Islandię leciałam w kwietniu liniami Wizzair z Warszawy. Cena za dodatkowy bagaż podręczny (walizka 10 kg.) na ten lot była wyższa niż cena biletu, więc poleciałam tylko z małym plecakiem. Bilety kosztowały ok. 400 zł 



Dojazd z lotniska Keflavik do Reykjaviku  

Niestety lotnisko jest oddalone o ok 50 kilometrów od Reykjaviku, a ja lądowałam o 23:35. Jeżeli nie wynajmujecie samochodu od razu na lotnisku, a chcecie dostać się o tej godzinie do stolicy możecie wybrać autobus prywatnej firmy albo przejazd samochodem z kierowcą. Na grupach na Facebooku możecie znaleźć wiele osób, które oferują przejazdy z i na lotnisko. I właśnie z tej opcji skorzystałam, przejazd z lotniska do Reykjaviku kosztował mnie ok 160 zł, czyli prawie tyle co zapłaciłam za lot.

 
Islandia bez samochodu, czy to ma sens? 

Jeżeli macie możliwość wypożyczenia samochodu to na pewno jest to dobra opcja, ale niech brak takiej możliwości nie powstrzymuje Was przed wyjazdem na Islandię. Z Reykjaviku można wybrać się na zorganizowane wycieczki jednodniowe lub kilkudniowe. Oczywiście ogranicza nas wtedy czas musimy podporządkować się grupie, ale jest to świetne rozwiązanie dla takich osób jak ja. Lepiej zwiedzić chociaż kawałek Islandii w ten sposób niż nie lecieć i nie zobaczyć nic! Ja na Islandii miałam tylko 3 pełne dni (prawie trzy, bo trzeciego dnia o 22 musiałam już być na lotnisku) dlatego wybrałam dwie wycieczki. Rezerwowałam je przez stronę GetYourGuide, a lokalne biuro podróży z którym zwiedzałam wyspę nazywa się Bus Travel Iceland  
 
Dzień pierwszy - Złoty krąg i krater Kerid

📍 Hveragerdi 
📍 Krater Kerið 
📍 Brúarhlöð
📍 Wodospad Gullfoss 
📍 Islandzkie konie
📍 Geysir, Strokkur 
📍 Park narodowy Thingvesllir

Hveragerdi - zatrzymaliśmy się tutaj na chwilę, żeby zrobić zakupy w sklepie bonus. 
  
Kolejnym punktem wycieczki był Kerið - krater został uformowany ponad 6000 lat temu. W środku krateru znajduje się jezioro.







Kolejnego miejsca w którym się zatrzymaliśmy nie było w planie wycieczki. Brúarhlöð





Następnie pojechaliśmy na Wodospad Gullfoss - czyli złoty wodospad. Składa się z dwóch półek skalnych, jedna ma 11 metrów, druga 21 metrów. Jest to jeden z najpopularniejszych wodospadów w kraju. 




W drodze na gejzery zatrzymaliśmy się aby zobaczyć konie islandzkie. Wiedzieliście, że na Islandię nie może wjechać żaden koń? Jeżeli koń islandzki opuści wyspę już nigdy nie będzie mógł tutaj wrócić. 





 

Geysir, Strokkur - Gejzer to rodzaj gorącego źródła, który co pewien czas wyrzuca strumień wody. Nigdy wcześniej nie widziałam gejzerów! Przy parkingu znajdowało się miejsce gdzie można było kupić ciepłe jedzenie, usiąść i odpocząć. 








Ostatnie miejsce tego dnia to Thingvesllir - park narodowy wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. To tutaj stykają się dwie płyty tektoniczne euroazjatycka i północnoamerykańska.
 
 



 
 
Dzień drugi -wycieczka na południe Islandii.

📍Hvolsvöllur 
📍Skógafoss 
📍Sólheimajökull 
📍Vík í Mýrdal 
📍 Reynisfjara
📍Seljalandsfoss

Pierwszy przystanek drugiego dnia był w Hvolsvöllur na drobne zakupy. 

W drodze na wodospad zatrzymaliśmy się przy wulkanie, który wybuchł w 2010 roku, co spowodowało paraliż ruchu lotniczego nad Europą. 
 
 

 
 Dalej udaliśmy się w stronę wodospadu Skógafoss. Przy dobrej pogodzie jest szansa, że przy wodospadzie pojawi się tęcza. 







Następnym miejscem jakim zobaczyliśmy był lodowiec Sólheimajökull. Był to pierwszy lodowiec jaki w życiu widziałam i bardzo mi się podobało. 







Po wizycie na lodowcu pojechaliśmy do Vik i Myrdal, miejscowości nad samym oceanem. Można tam było zrobić zakupy, zjeść ciepły posiłek i kupić pamiątki. 




 

Kolejny przystanek to plaża Reynisfjara - akurat tego dnia było bardzo spokojnie, ale ta plaża jest bardzo niebezpieczna. Wiatr potrafi być taki ze dorosłemu człowiekowi trudno stać w miejscu, ogromne fale pojawiają się znikąd. Zdarzały się wypadki śmiertelne. Nie można stać tyłem do oceanu, nigdy nie wiadomo kiedy pojawi się fala, która jest w stanie zabrać człowieka ze sobą… Nawet w taki dzień jak dzisiaj lepiej nie ryzykować!
 
Czarne plaże widziałam na Teneryfie. Pogoda była tak słoneczna, że prawie czułam się jak na Wyspach Kanaryjskich. Jedyna różnica to taka, że nie było palm. 





Odjechaliśmy kawałek dalej do Dyrholaey sea arch






Ostatnim miejscem do zobaczenia był wodospad Seljalandsfoss. 




Dzień trzeci Reykjavik 

Wiadomo, że nie dla Reykjaviku leci się na Islandie, ale mnie to miasto urzekło i oficjalnie stało się moją ulubioną europejska stolicą. Tylko, że ja nie przepadam za zwiedzaniem miast, a Reykjavik jest tak malutki, że tej miejskości nie czuć, no i leży nad oceanem, a ja wodę KOCHAM. Polecam chociaż krótki spacer po tym cudownym mieście. 







Na koniec krótkie podsumowanie:

Cena za loty - 400 zł

Ubezpieczenie - 77 zł 

Dojazd z lotniska - ja zapłaciłam 5000 koron (ok 160 zł) wracałam z koleżanką i zapłaciłyśmy 7000 koron. Można dojechać też autobusami, jeśli lecicie w dzień z lotniska jeździ autobus miejski, późnym wieczorem / w nocy albo autobusy prywatne, ale koszt to ok 100 zł, wiec moim zdaniem lepiej poszukać kierowcy na grupach na facebooku. Jest szybciej i wygodniej, kierowca zawozi Was pod wskazany adres. 

Nocleg - ja nocowałam u koleżanki, także nic mnie to nie kosztowało 

Wycieczki - wycieczka Złoty krąg kosztowała 300 zł, druga wycieczka na południe 440 zł. Uważam, że to były bardzo dobrze wydane pieniądze. Oprócz punktów podanych w planie zatrzymywaliśmy się w dodatkowych miejscach. Przewodnik mówił po angielsku. To co najważniejsze jeśli nie znacie dobrze angielskiego to zrozumieć godzinę kiedy autokar odjeżdża z danego miejsca, ale  z tym nie było problemu, bo przewodnik pisał tą godzinę na kartce i zostawiał na przedniej szybie autokaru.  Autokar był wygodny, nie było w nim toalety, ale przy wielu miejscach można było skorzystać z darmowych toalet  

Pogoda - w dzień było ok 8-10 stopni, padało dosłownie chwilkę w Reykjaviku. W słońcu i bez wiatru temperatura odczuwalna była znacznie wyższa. Pewnie większość uznałaby, że pogodę miałam idealną, (ciepło jak na Islandie) silny wiatr był tylko przy wodospadzie Gullfoss, jednak mi trochę brakowało takiego mrocznego klimatu, szczególnie na plaży. Jednak dzięki temu, że było słońce mogłam zobaczyć tęcze przy wodospadach, wyglądało to bajkowo!


Ciekawostki: 

Strefa czasowa - w czasie letnim różnicy pomiędzy Polska a Islandią wynosi 2 godziny, w czasie zimowym dwie godziny. 

Alkohol - w zwykłym sklepie można kupić alkohol o maksymalnej mocy 2,25 % Mocniejszy alkohol dostępny jest tylko w państwowych sklepach alkoholowych Vinbudin. Alkohol jest bardzo drogi, oczywiście jeśli planujecie go spożywać najtaniej będzie zaopatrzyć się na lotnisku w strefie bezcłowej.

Piwo 2,25% kupione w sklepie



Polacy i język polski - Polacy są największą grupą imigrantów zamieszkujących wyspę. Jest duża szansa, ze w sklepie, banku spotkacie pracownika z Polski. Duża część kierowców autokarów wycieczkowych to właśnie Polacy. W sklepach w kasach samoobsługowych oprócz języka islandzkiego i angielskiego można wybrać polski. 



Islandia bardzo, bardzo mi się podobała, będę chciała tam wrócić i latem i zimą.




Komentarze

Popularne posty