Czeski Cieszyn
Do Czech wybraliśmy się ''przy okazji''. Pojechaliśmy na weekend do Będzina odwiedzić rodzinkę i skoro byliśmy już tak blisko, a nigdy w Czechach nie byliśmy to nie mogliśmy sobie takiej okazji odpuścić...więc pojechaliśmy. Mieliśmy wybór między Czeskim Cieszynem a Ostrawą i wybór padł na Cieszyn. Samochody zostawiliśmy tuż przy granicy i poszliśmy zwiedzać. Moje pierwsze wrażenie: smutne miasto, bez życia, częściej słyszałam język polski niż czeski. Poszliśmy na rynek, miałam nadzieję, że chociaż tam posłucham tego śmiesznego języka, ale tam też więcej Polaków niż Czechów. W sklepach przy granicy to samo, pani sprzedawczyni rozmawiała ze mną po polsku. Dopiero gdy dotarliśmy do Kauflanda można było poczuć się inaczej niż w Polsce, tam już wszyscy mówili po czesku. Kupiliśmy czeskie piwa, czekoladę, Lentilky i wróciliśmy do Polski.
Czeski Cieszyn niczym szczególnym mnie nie zauroczył, może gdybyśmy mieli więcej czasu, odkrylibyśmy jakieś magiczne miejsca... Z pewnością nie jest to miasto za którym będę tęsknić, do którego będę chciała wrócić. Podobno Czeska Praga jest bardzo ładna, więc może kiedyś...:)
















Komentarze
Prześlij komentarz